9 sie 2016

Nowy post: Potomkini Kamary

http://pimicmaradon.blogspot.com/2016/08/rozdzia-6-nazwiska-i-klapy-czyli.html


 Nagle zauważyłam duży gobelin przedstawiający siostry założycielki. Odsunęłam go na bok modląc się o jakieś tajne przejście. Na szczęście moim oczom ukazał się tunel. Wskoczyłam do niego i zasłoniłam go gobelinem. Zaczęłam biec tajemniczym tunelem. Musiałam zgubić nauczycielki.
 Nagle przede mną wyrosły schody. Zaczęłam szybko wbiegać po nich. Dziesięć stopni, dwadzieścia stopni, trzydzieści stopni. Nagle uderzyłam głową w coś twardego.
 — Ała! — Zachwiałam się.
 Podniosłam wzrok, rozcierając guza. Uderzyłam się w klapę. Naparłam na nią z całej siły. Ani drgnęła. Wtedy zauważyłam kłódkę. Wyciągnęłam różdżkę.
 — Alohomora! — powiedziałam, ale nic się nie stało. — Reducto! — Dalej nic. Kłódka trzymała się nieustępliwie. Potrzebowałam klucza. Tylko gdzie mogłam go znaleźć?
 Nie chciałam jeszcze wracać, bo profesor Rysaw i dyrektorka zawsze mogły jeszcze mnie złapać. Usiadłam więc na chodach i otworzyłam "Tajemnice wielkiej piątki".
 — Lumos maxima!
 Kula światła wyleciała z mojej różdżki i zawisła nad moją głową. Wtedy uważnie przyjrzałam się książce. Wyciągnęłam z kieszeni pióro i zaczęłam spisywać wszystkie po kolei na marginesie jednej ze stron. Nie miały jednak sensu.
 — Pomocą sama nie najmłodszej się tylko śmierć z zabrała strzeż. — Zmarszczyłam brwi. To tylko przypadkowe wyrazy. Jednak zaniepokoił mnie wyraz śmierć. Ciekawe o co chodzi. Albo o kogo.

Kategoria: Harry Potter
Autor: Susan Kelley

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz